Coś pożyczonego

Garderoba już od dawna nie jest ściśle przypisana do płci czy też wieku. Dlatego też inspiracji możemy szukać wszędzie – wśród ubrań partnera, nastoletniego dziecka, a nawet naszych dziadków. Do perfekcji opanowały to Francuzki, które cenimy za nietuzinkowy i zarazem niewymuszony styl. Poza tym buszowanie w cudzej szafie to duża frajda.

Pierwszym łupem szykownej kobiety może okazać się męska marynarka. Jeśli jest luźna, najlepiej będzie wyglądać w towarzystwie zwiewnych sukienek. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby ją związać paskiem lub tasiemką. Z szafy mężczyzny można również pożyczyć kamizelkę, krawaty (noszone w formie paska), chinosy lub bojówki (do szpilek i z podwiniętymi nogawkami), kapelusze oraz nieśmiertelne białe koszule noszone jako tuniki. Ważne, aby męskie elementy przełamywać kobiecymi atrybutami.

Z garderoby nastolatków warto podkraść kolorowe trampki (do skórzanych legginsów lub rurek), T-shirty z nadrukiem (do eleganckich żakietów) lub bluzy z kapturem (w połączeniu z trenczem i rozkloszowaną spódnicą). W tym przypadku zasada jest prosta – pożyczone rzeczy nosimy pojedynczo i zupełnie inaczej niż robią to nastolatki. Unikamy zatem banalnych zestawów z dżinsami.

Natomiast w szafach dziadków wynajdujemy wszystko, co jest ponadczasowe i unikatowe. Nic tak nie podkreśli naszego stylu jak torebka z historią, jedwabna apaszka, broszka lub oldschoolowe buty. Jedynym ograniczeniem niech będzie nasza wyobraźnia.