Era silnych kobiet – wywiad z Joanną Przetakiewicz

Projektantka i aktywistka, jedna z najbardziej wyrazistych kobiecych osobowości w Polsce udowadnia, że kobiety w każdym wieku mogą się cieszyć życiem i kreować je wedle swojego uznania.

„Era Nowych Kobiet” to twój nowy projekt, który ma wspierać kobiety. Na czym to polega?

Dwa lata temu wręczałam nagrodę projektantom MISBHV i powiedziałam ze sceny: „Wiecie co? Teraz interesuje mnie już tylko rewolucja”. Wtedy dopiero kiełkował we mnie pomysł. Kilka miesięcy wcześniej spotkałam się z Anją Rubik w Nowym Jorku. Rozmawiałyśmy o życiu, planach na przyszłość. Spytała: „Co chcesz robić?”, a ja odpowiedziałam: „Nie chcę już zajmować się tylko modą. To zawsze będzie moja pasja, ale chcę robić jeszcze coś więcej, coś o wiele ważniejszego. Chcę się zajmować emocjami”. Przeczytałam jakiś czas temu, że Polki są na ostatnim miejscu w Europie, jeżeli chodzi o akceptację samych siebie. Badania dotyczyły młodych kobiet. O nie, pomyślałam. Jak to możliwe? Przecież mówi się, że to jedne z najpiękniejszych kobiet na świecie! I tak dokładnie jest! Tymczasem nadal toniemy w stereotypach, manii porównań i poczuciu obowiązku. W dalszym ciągu chcemy wyglądać jak Barbie i mieć iloraz inteligencji Marii Skłodowskej-Curie. Chcemy być wspaniałymi żonami, matkami i szefowymi w pracy, które w mgnieniu oka ogarniają każdy kryzys. „Era Nowych Kobiet” to inicjatywa, która ma przeciwdziałać największym współczesnym problemom społecznym – samotności, zagubieniu oraz braku wiary we własne możliwości. To projekt, który ma na celu radykalne podwyższenie samooceny Polek, przesunięcie jej w górę z ostatniego miejsca statystyk. Do „Ery Nowych Kobiet” może dołączyć każda z nas, pod warunkiem że ma dobre intencje. Wspiera i docenia inne kobiety. Jesteśmy obecnie najdynamiczniej rozwijającym się kobiecym ruchem w Polsce. Po 10 miesiącach od pierwszego spotkania, które miało miejsce w listopadzie 2018 roku, w social mediach jest nas już pół miliona! W ciągu ostatniego miesiąca na naszych kanałach było milion polubień, komentarzy i udostępnień treści. Mamy 30 milionów wyświetleń miesięcznie! I jeszcze wisienka na torcie – kilkanaście dni temu wskoczyłyśmy na drugie miejsce, znajdując się w rankingu zaangażowania pomiędzy dwoma dużymi graczami – WOŚP i DKMS. To ogromny sukces, gdyż nasz projekt oparty jest na dobrej woli, a nie obowiązkach. Codziennie przyłącza się do nas kilkaset nowych członkiń. Budujemy makrospołeczność Polek poprzez tworzenie regionalnych mikrospołeczności. To takie proste i nic nie kosztuje.


W ramach tego projektu spotykasz się z kobietami
w całej Polsce. Czy podczas rozmowy czymś cię zaskoczyły, dowiedziałaś się czegoś nowego?

Już na pierwszym spotkaniu większość z nich wyznała mi, co szczerze mnie zaskoczyło, że najbardziej potrzeba im wsparcia innych kobiet, a w swoim życiu dostały go najmniej... Dlatego z tak wielką radością i entuzjazmem przyłączyły się do naszego projektu. Często słyszę zdanie, że teraz już nie są same. Po jednym spotkaniu ENK mają więcej wspierających przyjaciółek niż w całym swoim dotychczasowym życiu. To cudowne. One się nie oceniają, ale doceniają. Dlatego nigdy nie dam sobie wmówić, że kobieta kobiecie wilkiem, że się o siebie nie troszczymy, że sobie zazdrościmy. Kobiety Nowej Ery pomagają sobie wzajemnie, organizują wspólne wyjazdy, dzielą się poradami prawnymi, psychologicznymi, wymieniają ubraniami. Wspierają się w każdej dziedzinie życia, a przecież jeszcze wczoraj się nie znały.


Czy projekt „Era Nowych Kobiet” miał wpływ na najnowszą kolekcję La Manii?

Tak, jak najbardziej. Mając kontakt z Kobietami Nowej Ery, staram się, aby kolekcja docierała właśnie do nich. Często same podpowiadają mi, czego brakuje im w kolekcjach i co chciałyby zobaczyć w butikach La Manii.

Zawsze powtarzałaś, że La Mania powstała z miłości do mody. Jaka jest dzisiaj?

W przyszłym roku obchodzimy 10-lecie. Tak naprawdę każda kolekcja powstaje z miłości do mody. Staram się, aby była ona zgodna z trendami danego sezonu, ale też ciągle zachowywała DNA La Manii. Moda nadal jest dla mnie tak ważna, jak dekadę temu, kiedy zakładałam tę markę.

Zgadzasz się ze stwierdzeniem, że kiedyś zadaniem ubrań było dodawanie prestiżu,
a dziś ubranie ma odmładzać?

Moda przede wszystkim powinna podkreślać charakter kobiety, która w ubraniach ma się czuć komfortowo i zyskiwać pewność siebie. Taka właśnie jest współczesna kobieta La Manii. Najnowsza jesienno-zimowa kolekcja inspirowana była tętniącą życiem metropolią, ale jednocześnie otaczającą naturą. Taki dualizm wpisany jest w naszą codzienność i kreuje styl, który lubię.

Jakie są twoje ulubione rzeczy z tej kolekcji? Taki twój prywatny must have?

Mam kilka ulubionych rzeczy, ale numerem jeden jest dla mnie płaszcz Avril w kolorze fuksji. Uwielbiam obłędne, soczyste kolory. Zakochana jestem też w czarnej sukience Kenai, którą, zmieniając dodatki, dopasowuję do różnych okazji.

La Mania to także wysmakowane akcesoria. Które z nich należą do twoich ulubionych?

Kocham perfumowaną świecę La Mania L’Admirable. Po jej zgaszeniu zapach unosi się
w pomieszczeniu przez kilka dni. Bardzo długo pracowaliśmy nad wyborem składników tak, by były wystarczająco intensywne. Cieszy mnie, że klientki trzymają je w garderobach, przenosząc zapach naszych butików do prywatnych pomieszczeń. Od niedawna, a podróżuję bardzo często, nie rozstaję się również z naszą pojemną shopperką z kolekcji zimowej.

Bardzo otwarcie mówisz o tym, ile masz lat. Po 50. żyjesz pełnią życia, spełniasz swoje marzenia. Wystąpiłaś na okładce „Playboya”. I najważniejsze – zakochałaś się z wzajemnością. Jakie masz przesłanie dla kobiet w podobnym wieku, które też chcą żyć pełnią życia, a nie mają tyle odwagi co ty?

„Playboy” zaproponował mi okładkę złotego wydania na 25-lecie polskiej edycji magazynu, co się idealnie zbiegało z moją pięćdziesiątką. Więc 25 i 50 było trochę symboliczne. Tak samo jak w przypadku udziału w programie „Azja Express” od razu powiedziałam „tak”. Nikogo nie pytałam o zdanie. Wyskoczyłam z jednej szuflady, drugiej, trzeciej... Ludzie nie wiedzieli, co mają o mnie myśleć, kim jestem. Czy jestem glamour babką, która ma firmę modową, bizneswoman, podróżniczką, czy rewolucjonistką. Kiedy ukazał się „Playboy”, rozpętała się burza. Ktoś napisał, że dostałam za tę sesję pół miliona złotych, co było bzdurą. Wtedy po raz pierwszy dostrzegłam nieprawdopodobną siłę social mediów. Opublikowałam post na swoim Instagramie, w którym napisałam: „Zrobiłam to, bo chciałam i mogłam”. Zadziała się magia. Tylu słów wsparcia i zrozumienia nie spodziewałam się w najśmielszych snach. Zanim magazyn się ukazał, wielu moich znajomych twierdziło, że będę musiała wyprowadzić się na rok na Alaskę. Mówili: „Czy zdajesz sobie sprawę, że żyjemy w kraju dulszczyzny, że tu nikt tego nie zrozumie?”. Przemyślałam każde słowo wywiadu. Misję miałam jedną – powiedzieć dojrzałym kobietom, że z wiekiem nie stają się przezroczyste, ale bardziej wyraziste. To już nie są czasy, kiedy trzydziestolatka była matroną. Wystarczy spojrzeć na Jane Fondę (81!), która świetnie wygląda, wciąż pracuje, gra w filmach. To jest nowa era – „Era Nowych Kobiet”. To właśnie chcę powiedzieć kobietom – nie ma żadnych reguł! Mężczyźni zakochują się w osobowości. Radości, inteligencji, poczuciu humoru, kobiecości. Wiek nie ma już takiego znaczenia. Nigdy nie śmieszyły mnie dowcipy, że po czterdziestce prędzej zostaniesz otruta, niż wyjdziesz za mąż. Ja się zakochałam po pięćdziesiątce. I co? Można? Można!

Na co według ciebie powinna zwracać uwagę kobieta po 50., wybierając ubrania?

Wrócę tutaj do mojej poprzedniej wypowiedzi – przede wszystkim na to, żeby czuć się sobą. Zawsze powtarzam, że w każdej dziedzinie życia obroni się prawda i autentyczność. Nie podążajmy ślepo za trendami. Bądźmy sobą.