PRIMAVERA

Czystość, Piękno i Rozkosz – to trzy Gracje, które Sandro Botticelli przedstawił na obrazie „Primavera”, czyli „Wiosna”. Ich imiona są manifestem kobiecości, ale zarazem renesansowego korzystania z przyjemności życia – odrodzenia po mroźnej zimie, średniowiecznych mrokach. Taka aura panuje na wiosennych wybiegach domów mody.

Czy można się pokusić o myśl, że kiedyś dzieła malarzy były czymś takim jak dzisiejszy Instagram? Soczewką codzienności, w której odzwierciedlały się szersze nurty – odpowiedzi na zapotrzebowanie społeczne? Na obrazach dawnych mistrzów obserwujemy jeden z przejawów sztuki użytkowej, jaką jest moda. To nieocenione źródło dla badaczy historii ubioru. Kiedyś pewnie będzie nim Instagram. Klikając w instagramowe zdjęcia, widzimy, że obecnie nie ma prostej recepty na styl. Fashionistki ubierają się eklektycznie, fantazyjnie, nieszablonowo. Ich stylizacje to pretekst, żeby podkreślić własną odrębność. Nie podążają za trendami, tylko je przewidują, ale jednocześnie, podobnie jak projektanci, czerpią z mody retro. Ich punktem odniesienia jest nie tylko archiwum mody, ale cała historia sztuki.

Primavera

„Primavera” to jedno ze sztandarowych dzieł renesansu, arcydzieło harmonii i wdzięku. Obraz, który powstał po 1470 roku, można podziwiać w Galerii Uffizi we Florencji. Opowiada buntowniczą historię. Malarz zastąpił święto Wielkanocy pogańskim obrzędem, tematyką w pełni antyczną, a więc na tamte czasy rewolucyjną. Ducha tamtej epoki widać w strojach bohaterów. Piękne Gracje spowite są w przezroczystości. Suknia Wenus ma renesansowe bufki i antyczny himation – prostokątny pas materiału, który kobiety nosiły na ramieniu. Odrodzenie sięgnęło do starożytności i po architekturę, i po świecką filozofię, i po modę, która do dzisiaj lubi zataczać koła.

Od dwóch sezonów obserwujemy powrót fasonów z lat 80. Są też ponadczasowe motywy, które niezmiennie są modne. Kwiatowe printy na przykład. Na obrazie „Primavera” Chloris, jak na nimfę opiekującą się roślinnością przystało, ma suknię w bogaty kwiatowy wzór. Zarówno kwiaty, przezroczystości, jak i bufki to trendy obowiązujące w sezonie wiosna-lato 2019. Najmodniejsze bufki wyrosłe z renesansu w XXI wieku osiągają spore rozmiary – spójrzcie na wybiegi Dolce & Gabbana, Balmain czy Gucci. Romantyczne sukienki od dwóch sezonów nie wychodzą z mody. Prezentowanych tej wiosny przez dom mody Chloè w kolorze nude czy białym nie powstydziłaby się Greczynka czy Rzymianka z początku ery. Z pięknie zdobionych sukni słynie zwłaszcza dom mody Valentino. W kolekcji z zeszłego lata pokazał w całości obsypane kolorowymi kwiatami, co sprawiało, że całość przypominała „Primaverę”. W tym sezonie kwiaty na sukienkach urosły do rozmiarów XXL, zachwycały na pokazach Versace, Alexandra McQueen, Paco Rabanne. A drobne uroczo urzekały u Giambattisty Valli i Miu Miu. Łączy je kobiecość, a także lekkość i świeżość, oraz bliskość natury.

Obraz Botticellego ukazuje przyrodę budzącą się do życia. Wiosnę swoim powiewem zapowiada Zefir, bóg wiatru zachodniego, patron żeglarzy. W świecie Botticellego wiosna była czasem miłości i zalotów. Uosabia ją Wenus, dama pełna gracji, która kanony piękna zaczerpnęła z antyku. Mimo że bogowie są starożytni, ziemia na której stoją, to Florencja, a wszystkie postacie mają twarze współczesnych Botticellemu. Malarz starożytne legendy przerabiał tak, by jego obrazy opowiadały o epoce, w której żył. Dzisiejsze it-girls także tworzą swoje historie, miksując fasony, wzory i kolory różnych dekad. Wśród nich są też motywy antyczne, które inspirowały w renesansie, i które cyklicznie pojawiają się u kreatorów haute couture – Jean-Paula Gaultiera, Sophii Kokosalaki, Salvatore Ferragamo. Dzisiejsze sukienki przywodzą na myśl stroje bohaterek klasycznych tragedii. Ich prosty artyzm, misterne drapowania i stonowana paleta barw zachęcają do noszenia, trudno nie znaleźć w nich uroku. Starożytność ma w sobie iskierki magii, które pociągały mistrza Botticellego oraz inspirują nas współczesnych.